Czy stres wyrządza szkody w narządzie ruchu?



Na pierwszej wizycie często pytam Was czy w życiu towarzyszy Wam stres? Mój błąd. Kto w dzisiejszych czasach się nie stresuje? Zadając to pytanie bardziej istotną informacją dla mnie jest to jaka jest Wasza reakcja na stres? Ta jest różna, a bardzo często ma ona wpływ na napięcie spoczynkowe mięśni i intensywność odczuwanego bólu, bowiem te dwa elementy są ściśle związane z ogólnym napięciem układu nerwowego. Dziś napiszę bardzo, ale to bardzo ogólnikowo. Jest wiele przyczyn chorób, obniżonej odporności i nerwów z którymi nie możemy sobie poradzić. Ja napiszę tylko o kilku schematach, które najczęściej obserwuję u osób w gabinecie. To co napiszę nie jest receptą na nieśmiertelność i mam nadzieję, że weźmiecie to pod uwagę.


Zapoznajcie się poniższym schematem reakcji stresowej





Tytuł książki o psychofizjologii stresu "Dlaczego zebry nie mają wrzodów?" jest bardzo trafny. Jak można zauważyć lew w bardzo prosty sposób reaguje na sytuację stresową. Nie rozmyśla, nie analizuje, nie patrzy w przyszłość pisząc w głowie czarne scenariusze. Dopiero kiedy pojawia się realny stresor zwierzę zwiększa swoje napięcie spoczynkowe, ale po chwili dochodzi do wyładowania nagromadzonej energii podczas aktywności fizycznej co po krótkim czasie przywraca równowagę hormonalną w organizmie.

Jeśli człowiek mógłby zareagować tak jak lew to nie miałby tak wielu problemów psychicznych, chorób związanych z narządami wewnętrznymi, bólów głowy, stawów i mięśni. Oczywiście stres nie jest jedyną przyczyną powstawania powyższych dysfunkcji, ale jeśli już wystąpią to spustoszenie w organizmie zachodzi szybciej, a sam organizm ma zmniejszone możliwości poradzenia sobie z chorobą.

Niestety my nie pobijemy szefa za to, że nie dał nam podwyżki. Nie będziemy tupać nogami przy komisji egzaminacyjnej i nie wyrzucimy telewizora przez okno w złości słuchając najmądrzejszych na tym świecie :) Jeśli często mamy do czynienia z takimi stresorami to przez taki przewlekły brak wyładowania fizycznego zaburzamy homeostazę w naszym ciele co z jednej strony utrwala nasze nasze napięcie spoczynkowe mięśni po czym dochodzi do ich statycznego, a dokładniej psychogennego przeciążenia nie wspominając już o zaburzeniach ze strony układu pokarmowego.

Zawsze powtarzam, że stres psychiczny powinien zostać wyregulowany wylądowaniem fizycznym. Dlatego u nas w gabinecie namawiam Was na ruszenie tyłka. Osoby, które zaczęły się ruszać same przyznają, że czują się lepiej, są mniej zastani, mają więcej siły i energii życiowej. I nie chodzi tu o przebiegnięcie maratonu czy codzienne wizyty na siłowni. Jeśli nie masz ochoty ćwiczyć to przespaceruj się w szybkim tempie. Wystarczy jedna godzina umiarkowanej aktywności fizycznej, jedna godzina dla samego siebie żeby sobie pomóc.

Oczywiście umiarkowana aktywność fizyczna nie jest zawsze najlepszym i jedynym rozwiązaniem. Czasami to dodatek do przepracowania tematu z psychoterapeutą. Niestety nasze mięśnie są tylko efektorem w reakcji na stres. O tym czy i w jaki sposób zwiększą swoje napięcie decyduje mózg. Często wystarczy pomyśleć o czymś negatywnym, o czymś co wprowadza do naszej głowy niepokój a ciało zareaguje bólem. W Polsce praca na linii pacjent-fizjoterapeuta-psychoterapeuta jest dość słabo rozwinięta, ale idzie to w dobrym kierunku i osobiście uważam, że każdy z nas powinien czasami porozmawiać z kimś z zewnątrz, bo za zbroją, którą dumnie nosimy pokazując otoczeniu, że u nas jest wszystko ok zazwyczaj również stoją mniejsze lub większe problemy.

Zapytacie "ale po co ćwiczyć jak nie lubię? kiedyś się nie ćwiczyło, nie było psychologów i jakoś się żyło"

No tak, tylko kiedyś do pracy chodziło się na nogach, dom budowało się własnymi rękami, po pracy przeważnie fizycznej w domu czekała na nas kolejna aktywność fizyczna. Ludzie nie odczuwali takiej presji czasu i pieniądza.

Aktualnie przysłowiowy polak do pracy jedzie samochodem, w pracy siedzi osiem godzin przy biurku po czym wraca do domu siedząc w samochodzie, zje obiad siedząc przy stole i zasiada w fotelu wpatrując się w telefon. Oczywiście nie mówię tutaj o wszystkich ale sami wiecie jak to wygląda. Nie do tego zostały stworzone nasze ciała. Zaobserwujcie jak wygląda Wasz dzień i jakie jest Wasze samopoczucie. Ktoś powie "nie ruszam się, źle jem i długo siedzę przed telewizorem a czuję, że jestem spokojny". Tutaj wracamy do początku tego posta. Za Twoje dobre samopoczucie w głównej mierze odpowiada Twoja reakcja na pojawienie się stresora. Kiedy potrafisz sobie poukładać w głowie to nie będziesz miał większego problemu natomiast ile jest takich osób wśród obecnego chaosu na świecie?

0 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie